Niedzielny wieczór, za mną długi weekend, a ja jak zwykle nie zrobiłam przysłowiowo n i c. Mam na myśli nic specjalnie pożytecznego. Piątek, mimo to, że dzień teoretycznie 'zmarnowałam', w praktyce był na prawdę fajny. Nie zrozumiałam do końca dnia wczorajszego, a dzisiaj zmarzłam, niby starałam stać się mądrzejszą, ale każdą niedzielę kończę w ten sam sposób: przed komputerem, stos książek po prawej stronie, a po lewej herbata, z muzyką charakterystyczną, moją ulubioną z reguły, tą którą znam na pamięć, ale nadal mi się nie nudzi, dlatego nie zwracam na nią zbytnio uwagi, ale bez niej czegoś by brakowało. Mam wrażenie, że czuję ten stereotypowy jesienny klimat. Chociaż nie, to jesienny klimat stara się przejąć nade mną kontrolę, LOL. Chyba jestem emo, jak Gosia, ale nie mam czarnych włosów. Czas na zależności między znakami, minus i minus daje plus, więc słucham przygnębiających piosenek nie wiadomo o czym... No... Chyba, że jest jeszcze jeden minus. ^,^
Z dzisiaj:
Wasza, Zu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz